Wczoraj wieczorem postanowiłam sobie i mężowi nadać indiańskie imię, które by pasowało do naszych charakterów. No bo co. Oczywiście, z nim nie miałam żadnych problemów. Początkowo Siedzący Wilk, w końcu stał się jednak Siedzącym Lisem. P. jest oazą spokoju i bezpieczeństwa. Jednocześnie potrafi być bardzo uroczy i sympatyczny, choć w kaszę se nie daje dmuchać. Jego pora roku jest zdecydowanie zimowa. Ze mną z kolei był problem... .
